Moje przygody z motoryzacją

14 Listopad 2018 | 09:53 Ciekawostki

Moje przygody z motoryzacją

Od małego interesowałem się motoryzacją. Nie miałem szczególnych marzeń odnośnie super samochodów takich jak Ferrari czy Porsche. Zwykłe samochody w zupełności mi wystarczyły. W zasadzie sprawiały więcej radości, a to wszystko przez to, że w standardowych samochodach o wiele łatwiej jest coś podłubać, zmodernizować czy naprawić.

Jako mały chłopiec pomagałem tacie przy przeróżnych naprawach. Naprawa silnika od malucha utkwiła mi w pamięci na dobre. Niestety nie jestem w stanie powiedzieć jaka usterka sprawiła, że silnik był poza autem. Zadawałem wtedy wiele pytań, a tata nie szczędził sobie żartobliwych odpowiedzi. Zdemontował tłok, a ja wtedy zapytałem co to takiego. Usłyszałem odpowiedź “konik”. Pół żartem, pół serio nawiązywał w sumie do generowania koni mechanicznych.

W tym samym okresie miałem drewniany wózek, który był ciągany za dyszel. Wykonałem na nim wiele modyfikacji. Wtedy nauczyłem się obchodzić z elektroniką. Wózek co trochę dostawał nowe światła, a także było w nim zamontowane radio. Nie były to stałe elementy, ponieważ często coś przewoziłem. Najbardziej doskwierały mi padające baterie przy radiu. Światła miały osobny układ zasilany poprzez dynamo. Nie znałem wtedy jeszcze akumulatorów, a mogły by one wiele zmienić.

Yamaha SR125

Rok produkcji: 1996, Silnik: 125ccm, Moc: 14KM, Paliwo: Pb

Yamaha sr125

Męczyłem rodziców o skuter. Los potoczył się inaczej i dostałem tytułowy motor od wójka. Niestety nie mogłem się nim w pełni cieszyć, ponieważ byłem za młody. Miałem wtedy około 14 lat. Nie mogłem poruszać się po drogach publicznych, ale frajda z jeżdżenia po bezdrożach łagodziła problem. Przez wakacje potrafiłem jeździć całymi dniami licząc na małe spalanie motoru.

Wykonałem w nim tylko dwie modyfikacje. Wymieniłem akumulator i tylne kierunkowskazy na mniejsze.

Niestety rok przed osiemnastką musiałem się z motorem pożegnać. Pieniądze z jego sprzedaży pomogły przy zakupie pierwszego samochodu. Historii z posiadanymi motorami na pewno nie zakończę na tym jednym.

Volkswagen Polo 6N

Rok produkcji: 1996, Silnik: 1.4, Moc: 60KM, Paliwo: Pb+LPG

VW Polo 6N

Od pierwszego auta nie oczekiwałem wiele. Miało służyć do doskonalenia swoich umiejętności prowadzenia auta po zdanym egzaminie na prawo jazdy. Kupiłem Volkswagen’a Polo w 2016 roku na początku lutego. Miałem wtedy 18 lat. Do tamtej pory zdołałem odłożyć wystarczającą ilość pieniędzy na zakup auta, opłaty i ewentualne naprawy. Auto szybko stało się transportem do szkoły w zastępstwie za autobus. Biorąc kilku znajomych wychodziło taniej niż bilet miesięczny. Jako że był to samochód stary pozwalał na wykonywanie napraw samodzielnie.

Od samego zakupu nie było jednak kolorowo. Wiedziałem na co się piszę i nie przeszkadzały mi brakujące, bądź połamane plastiki w środku. Następnego dnia po zakupie odwiedziłem zaprzyjaźnione złomowisko w celu skompletowania wszystkich brakujących elementów. Biorąc pod uwagę rok samochodu i popularność nie miałem z tym żadnego problemu. Poza plastikami wykonałem podstawowe wymiany typu: olej, rozrząd, hamulce. Były jednak pamiętne usterki, które uziemiły auto przynajmniej na jeden dzień.

Pierwszą z nich to szyberdach. Sprzedający zaznaczył, że przyklejał szybę od szyberdachu. Nie wspomniał jednak że było to złapane na kropelkę. Podczas jazdy odkleił się z jednej strony. Szczęście w tym, że trzymał się jednej krawędzi i nie spadł na drogę. Złapałem go pasami, pojechałem do sklepu kupić klej do szyb, po czym auto go do garażu i wkleiłem szyberdach.
Kolejna usterka przytrafiła się w godzinach wieczornych w sylwestra. Zerwała się linka od sprzęgła. Niestety wtedy nigdzie już nie mogłem dostać takiej linki, co wiązało się z przestojem także w nowy rok.

Ostatnia, według mnie najgorsza usterka to wyciek oleju z silnika, a w zasadzie chęć uszczelnienia wszystkich wycieków. Z uszczelką pod pokrywą zaworów poradziłem sobie bez problemów. Wymiana uszczelki pod miską olejową była wymagała wiele cierpliwości. Udało się ją jakoś odkręcić, ale za to z przykręceniem męczyłem się 2 dni. Miska jest przykręcona przy skrzyni biegów jak dobrze pamiętam trzema trudno dostępnymi śrubami. Dużo się nagłowiłem jak podejść do tego tematu jednocześnie nie odsuwając skrzyni. Po wielu próbach jakoś się udało. Nie nacieszyłem się tym faktem długo. Po dwóch tygodniach od naprawy jadąc po bocznych drogach trafiłem na kamień, który zrobił dziurę w misce. Tym razem z wymianą miski poszło szybciej.

W aucie wykonałem również drobne modernizacje. Jako pierwsze wymieniłem grill. Nadał on trochę oryginalności. Następnie wymieniłem koła stalowe 13” na alufelgi 14”. Szersze opony dały poczucie lepszego prowadzenia w zakrętach. Później wymieniłem lampy z lexus na dymione GTI, przyciemniłem szyby i zdemontowałem listwy boczne. Dodałem również głośniki w drzwiach. Film z montażu tutaj.

Volvo V40

Rok produkcji: 1998, Silnik: 1.9, Moc: 115KM, Paliwo: On

Volvo V40

Po upływie ponad roku zaczęły mi doskwierać małe gabaryty auta. Długo zastanawiałem się co mogę kupić na kolejne auto. Głównym konkurentem obecnego auta było Audi A4 B5. Wchodziły w grę tylko wersje kombi, ale na sedana też czasem zwracałem uwagę. Padło w końcu na Volvo V40. Jeżdżę nim do teraz i jestem w pełni przekonany że był to dobry zakup. Samochód jest naprawdę bardzo wygodny i mało awaryjny. Przy zakupie miał jedną usterkę, a mianowicie oba przeguby do wymiany. Auto zawsze jest gotowe do trasy, nie ważne jak długiej. Do tej pory miałem tylko jedną usterkę, przez którą auto nie mogło jeździć. W zasadzie to z mojej winy.

Zabrałem się za wymianę jednego przegubu. Niestety nie miałem pojęcia jak go zdemontować i pociągnąłem za mocno, przez co wyciągnąłem całą półoś ze skrzyni. Przyczyniło się to do wycieku oleju. Był to wieczór i na drugi dzień musiałem kupić manszete oraz olej przekładniowy. Z jednej strony są plusy, ponieważ mam zalany nowy olej do skrzyni, i podczas wymiany przegubu półoś była na wierzchu.

Na drugi przegub niestety nie znalazłem czasu, aż w końcu odmówił współpracy i trafił do mechanika.

Poza usterkami wykonałem podstawowe naprawy serwisowe takie jak wymiana oleju, rozrządu czy hamulców.
Zająłem się także lekką modyfikacją. Wymieniłem podsufitkę na ciemną szarą, zacząłem przyciemniać szyby i do tej pory nie skończyłem. Na chwile obecną jest przyciemniona tylko przestrzeń bagażowa. Grill także uległ modernizacji. Środek pomalowałem na błyszczący czarny, a obwódkę zostawiłem w oryginale. W aucie zostały zamontowane głośniki firmy Pioneer wraz z wygłuszeniem, tubą basową i wzmacniaczem.

Do zrobienia mam jeszcze próg, a najlepiej dwa, wymienić gałkę od skrzyni, dokończyć przyciemnienie szyb i pomyśleć nad światłami. Chciałbym również nanieść lekkie poprawki lakiernicze.

Jeszcze nie kończę przygody z tym samochodem - mam do niego sentyment, ale kiedyś będę chciał kupić jakieś Audi w quattro.